Całe życie się bujamy
Na początek zagadka: co to za stworzenie, które wpierw jest bujane wbrew własnej woli, później uporczywie domaga się bujania, następnie buja wszystkie podobne do siebie istoty, by w kwiecie wieku bujać się samemu?
Mowa oczywiście o człowieku. Kołysany bez własnej woli jest już w łonie matki, następnie poddawany jest bujaniu jako noworodek, niemowlę i dziecko, aż do kilku pierwszych lat życia. Później, gdy rozpoznaje jak ważne są w życiu pieniądze, staje do rywalizacji z innymi ludźmi o ich posiadanie. Wtedy stosuje najróżniejsze sposoby, nierzadko za pomocą manipulacji, kłamstwa i przebiegłości, by zdobyć ich jak najwięcej - po prostu "buja" innych.
W końcu przychodzi czas przełomu, definiowany przez niektórych "kryzysem wieku średniego", kiedy to do góry nogami postawiona zostaje cała dotychczas uznawana hierarchia wartości. Czas ucieka a człowiek zaczyna zauważać, że pozostaje mu go coraz mniej. W pogoni za "szczęściem" zaczyna je definiować najpierw za pomocą słów: "realizacja siebie", "atrakcyjność" i "sprawność", następnie coraz częściej zaczyna używać terminów: "zdrowie", "komfort" czy "spokój".
Jak to jest z tym kołysaniem? Czy rzeczywiście jest nam niezbędne? Prześledźmy to na przykładzie człowieka, niech ma na imię Adam.
Płód. W łonie matki Adam przebywa przez 40 tygodni. Tam doświadcza pierwszych danych zmysłowych. Uczy się smaków w płynie owodniowym, słyszy i rozpoznaje dźwięki. Gdy otwierają mu się po raz pierwszy oczy, zaczyna przyglądać się swojemu małemu światu. W 21 tygodniu jest już na tyle doświadczonym leniuchem, że ma swoją ulubioną pozycję do spania. Cały czas otoczony jest wodami płodowymi, które wymuszają ruch wahadłowy, taki sam, który później nazwie kołysaniem. Oczywiście całe spektrum ruchu płodu jest o wiele bogatsze. Dziecko, przejmując inicjatywę, może się przeciągać, prostować kończyny, podskakiwać, robić fikołki i inne wygibasy. Jednak podczas ruchu matki kołysany Adam zasypia spokojny, rozluźniony i szczęśliwy. Wie bowiem, że po przebudzeniu usłyszy ten sam kojący, rytmiczny dźwięk bijącego serca.
Noworodek. To, co przeżył nasz mały bohater, opuszczając naturalny dom matki, jest nie do opowiedzenia. Jego środowisko diametralnie się zmieniło. Wykonał pierwszy oddech i niemal zakrztusił się powietrzem. Jego oczy zostały zaatakowane przez niemiłosiernie mocne światło. Adam zderzył się ze światem i nie mógł uwierzyć, że życie może odbywać się poza brzuchem matki. Na szczęście uczucie niepewności prędko minęło za sprawą oksytocyny, która krążąc w krwi bobasa obudziła w nim miłość do mamy. Położony na brzuchu rodzicielki rozpoznał towarzyszące mu od początku bicie serca. Zaczął też zapamiętywać jej twarz i... szukać piersi. Najedzony, uwielbiał być przytulany i delikatnie kołysany. Tak, tak, to kołysanie, które doskonale zapamiętał w poprzednim "świecie" i które zawsze kładło go spać.
Przeczytaj wpis "Jak wybrać fotel do karmienia piersią".
Niemowlę. Naszemu Adamowi udało się przetrwać pierwszy miesiąc. Jest teraz o wiele silniejszy, pewniejszy siebie i coraz bardziej ciekawski. Rozwija się prawidłowo i z entuzjazmem wita każdy nowy dzień. Brzmi jak sielanka? Wszystko stało się możliwe dzięki kołysaniu. To ono miało wpływ na stymulację układu przedsionkowego, rozładowywanie napięcia emocjonalnego, ćwiczenie równowagi i właściwej koordynacji ruchowej. Poprzez bujanie wzmocniły się mięśnie, a Adam szybciej się rozwija, podnosi się także jego poziom IQ.
Dziecko. Pierwszy rok Adam ma już za sobą. Jest ponadprzeciętnie bystry, a jego ciało odznacza się niesamowitą koordynacją ruchową. To świetna wiadomość. Sprawne ciałko będzie niezbędne w nauce chodzenia, które wkrótce się rozpocznie. Zresztą, przyśpieszmy wskazówki zegara. Zanim się obejrzeliśmy, nasz mały bohater umie już chodzić i nie zamierza na tym poprzestać. Rosnąc, zdobywa coraz więcej dotąd nieosiągalnych przestrzeni i doświadczeń. Poznaje huśtawki, koniki na biegunach, hamaki, karuzele, zwisające liny i podesty. Czuje się na nich tak pewnie, jak małpka. Świadomość sprawności własnego ciałka sprawia mu olbrzymią przyjemność. Mimo tego Adam nadal domaga się uwagi rodziców i uwielbia kołysanie. To go uspokaja i pozwala zachować dziecięcą tożsamość.
Nastolatek. Chłopak jest już nastolatkiem. W dziewczynach zauważa więcej, niż irytujące "przeszkadzacze zabaw". Jest niemal samodzielny i z chęcią wymyka się z domu. Wciąż uczy się nowych rzeczy. Powoli nad Adamem wzbijają się ciemne chmury burzy hormonów. Jego ciało przechodzi kolejną metamorfozę. Pod nosem wysypał się delikatny meszek, a głos zmienił się na bardziej męski. Lubi ryzyko, wyrażane w ekstremalnie niebezpiecznych zabawach. Lubi też podładować akumulatory. Te najlepiej ładują się w długie, ciepłe czerwcowe wieczory, kiedy leży na hamaku w ogrodzie, przytulając swoją pierwszą dziewczynę. Cykliczne bujanie wprowadza bardzo pozytywny nastrój, który podkręca fenyloetyloamina. No dobrze, oswójmy ją nazywając "miłością". Świat nigdy wcześniej nie był tak piękny.
Młodość. Adam osiemnaste urodziny ma już za sobą. Jest młodym, zdrowym i silnym mężczyzną. Podwyższone IQ pozwoliło mu ukończyć z wyróżnieniem szkołę wyższą. Jest na etapie planowania kariery. Niebawem otrzymuje dobrze płatną posadę w dużej firmie. Ma tysiące planów na siebie i kilka ambitnych celów do zrealizowania. Prowadzi już rozmowy z bankiem na temat finansowania mieszkania. Oświadczył się i wkrótce weźmie ślub. Jest szczęśliwy. Uwielbia sporty ekstremalne, skoki spadochronowe, skysurfing i jazdę konną. Zapytany kiedyś, dlaczego akurat uprawia te dyscypliny, odpowiedział że przez kołysanie, jakiego doświadcza jako sportowiec, czuje się jakby wciąż był dzieckiem. Szczęśliwym dzieckiem.
Średni wiek. Jeszcze kilka lat temu Adam w ogóle nie czuł zmęczenia. Teraz ma na głowie mnóstwo spraw, pracę i deadline'y, dzieci, raty i opłaty, a dzień jest tak krótki! Nieraz przesiaduje do późna, by choć trochę panować nad wszystkim. Pojawiają się pierwsze większe problemy: ciągłe zmęczenie i niewyspanie, pierwsze poważniejsze choroby, trudne wybory. Wciąż jednak ma tyle siły, by życie, tak jak byka, trzymać za rogi. Czerpie satysfakcję z sukcesów w pracy i cieszą go małe/wielkie sukcesy dzieci. Wspiera go kochająca żona, choć ich zażyłość uległa osłabieniu. Gdy wszyscy w jego domu już dawno śpią, on z uśmiechem na ustach kończy zaległy raport, delikatnie kołysząc się na przybiurkowym fotelu. Kolejny dzień, kolejne zwycięstwo!

Kryzys. Z dziećmi coraz trudniej się dogadać. Żona stała się jakby nieobecna. Adam okres największych sukcesów w pracy ma już za sobą. Pojawili się młodsi i sprytniejsi, którzy zajęli jego miejsce. Choć nie zarabia najmniej, czuje że powoli grunt usuwa mu się spod nóg. Zauważa, że zarabianie dużych pieniędzy już go tak nie cieszy, odpuszcza. Nie jest też w pełni sił. Bóle kręgosłupa czy powiększająca się otyłość brzuszna dają znać o sobie. Coraz częściej spogląda też w stronę o wiele młodszych kobiet. Nie podoba się sobie. Podkrążone z permanentnego niewyspania oczy, zbyt duży brzuch, pierwsze siwe włosy - to za wiele, by móc to pogodzić z męską godnością. Zaczyna o siebie bardziej dbać. Zapisał się też na siłownię, z której regularnie korzysta. Stał się jednocześnie bardziej sarkastyczny. Odkrywa, że czas liczy się już do tyłu. Należy szybko znaleźć rozwiązanie!
Stabilizacja. Adam był na krawędzi. Wiedział, że nie ma już następnych drzwi. Miał wszystko i w każdej chwili mógł wszystko stracić. Każda kolejna decyzja nabierała statusu bardzo ważnej, tej, od której zależy dalszy przebieg wypadków. Z każdą decyzją splot wydarzeń coraz bardziej się gmatfał. Adam nie poszedł na całość. W odpowiednim momencie odpuścił i pozwolił, by rzeczy same się ułożyły. Dorosła już córka złagodniała, a syn czasem przyjechał z rodziną. Pogodził się z żoną. Odkrył nową nić porozumienia i pokłady czułości, o które się nawet nie podejrzewał. Zwolnił i skupił się na rzeczach ważnych. Coraz więcej czasu spędzał z bliskimi, a także oddawał się mniej niebezpiecznym rozrywkom, łowiąc ryby i czytając książki. Zdrowie i odpoczynek awansowały na drabinie hierarchii wartości. Robiąc zakupy, stawiał na jakość i wygodę. Zmienił auto ze sportowego na bardziej komfortowe. Odpoczywając, wybierał spokojne, relaksujące bujanie w fotelu.
Pogodna starość. Adam prawie całą uwagę poświęca wnukom. Nigdy nie przypuszczał, że w okresie starości może czuć się aż tak bardzo spełniony. Dzięki większej dbałości o zdrowie, jest relatywnie sprawny, choć nie ukrywa, że ma problemy z nagłymi ruchami ciała i sięganiem po niżej położone przedmioty. Każdy nowy dzień mija spokojnie i pogodnie. Bogatsza dusza Adama, karmiona coraz większą ilością przeczytanych książek, zdaje się być ponad tym wszystkim. Więcej czasu przebywa w salonie. Ma na głowie nowe domowe obowiązki. Wypuszcza i wpuszcza kota, gasi światło pozostawione przez domowników, pilnuje, by z pozoru nieistotne rzeczy i procesy znalazły właściwy finał. Wciąż się rozwija, choć ten proces jest wolniejszy, tak jak wolniej od porywistych wiosennych burz spadają jesienne liście.
W końcu zadbał o takie wyposażenie wnętrza, które w pełni zaspokaja jego oczekiwania i potrzeby. Zakupił solidne dębowe meble, sporo sprzętu AGD i RTV, ekskluzywne aksamitne zasłony (o jakich zawsze marzyła jego żona) oraz wysokiej jakości komplet wypoczynkowy z funkcją relax. Siedząc na swoim ulubionym fotelu w pełni panuje nad własnym ciałem. Gdy chce się zdrzemnąć, obniża oparcie. Gdy chce przynieść ulgę nogom, wysuwa podnóżek. Nie zrezygnował z bujania, w które wyposażony jest fotel. Poznał (skoro dużo czytał) najnowsze badania naukowe zespołu z Genewy. Udowodniły one, że kołysanie daje podobne ukojenie osobom dorosłym, jakie od zawsze przynosiło dzieciom. Odtąd Adam ma sen głębszy i znacząco poprawił własny komfort życia. Tego życia, które tak szybko przemija, a na które szczęśliwie złożyły się różne "bujane" historie.